piątek, 29 lipca 2016

Biżuteria z Aliexpress

Już jakiś czas temu zaczął się boom na zakupy w "chińskim internecie", głównie ze strony aliexpress.com. I mnie ta fala trochę dopadła, kiedy zobaczyłam ceny zamieszczonych tam przedmiotów.


Dziś chcę przedstawić biżuterię, którą sobie zamówiłam. Nie ma tego wiele, ale jeszcze czekam na kilka paczek :)


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Mój zwierzęcy przyjaciel

Kolejny TAG ukradziony z youtuba, ale co mam zrobić, jak nie nagrywam, tylko piszę... ;)

Właściwie mam dwa koty. Pierwszy mieszka z moją mamą, ale kiedy jeszcze i ja z nią byłam, to przygarnęłam kocurka. Dziś to jest jej największa miłość, a taka była przeciwna... ;)
Drugi, a właściwie druga- kotka, to kot mojego narzeczonego, z obojgiem obecnie mieszkam.

Julian

1) Jak nazywa się twój zwierzak?

piątek, 5 grudnia 2014

Recenzjum: The Body Shop krem do rąk Wild Rose

Chciałam się trochę dopieścić i na kosmetykizameryki.pl zakupiłam sobie

Krem do rąk, The Body Shop, Wild Rose.


Właściwie wybrałam inny, jednak nie mieli go na stanie i mój wybór padł na ten.
Kiedy go dostałam to trochę się zawiodłam, bo nie spodziewałam się dostać aż tak małej tubeczki, ale mój błąd, nie doczytałam, ze to tylko 30 ml :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Bing bling, czyli folia transferowa na pazurki

Nie jestem żadną artystką, ale kiedy uda mi się trochę zapuścić paznokcie, to lubię sobie czasem z nimi poszaleć.

Od dłuższego czasu okrutnie podobają mi się "lustrzane paznokcie". Takie o:

from google.com

Długo szukałam metody, aby takie cudeńka stworzyć i w końcu, po godzinach spędzonych na googlu znalazłam jedną: folia transferowa.
Czym prędzej postanowiłam to wypróbować. Dostałam raz w prezencie dwa kolory: różowy i złoty. Jednak po pierwszej próbie zaniechałam kontynuacji, a dlaczego- opowiem na końcu, po moim małym tutorialu jak ową folię nakładać :)

środa, 3 grudnia 2014

Recenzjum: Garnier Płyn Micelarny 3w1

Miała być recenzja kremu, ale tytułowy bohater tak mnie zachwycił (spoiler!), że to o nim będzie dziś mowa :)

Czyli o Płynie Micelarnym z Garniera 3w1 do skóry wrażliwej.
Kupiłam w sumie po pozytywnych opiniach w Internecie. Chciał, nie chciał, dawno już mi się skończył płyn do zmywania makijażu, na OCM ostatnio nie mam cierpliwości, a zmywanie samym mydłem Alepp było uciążliwe.

Poprzednio posiadałam ten płyn z Biedronki, jednak- jak dużą część dziewczyn- bardzo mnie podrażniał, szczypanie czułam przez co najmniej 15 minut. A i zmywał dość średnio, sporo płatków szło. Generalnie męczarnia.

Nigdy na markę i jakieś specjalne właściwości nie zwracałam uwagi. Choć marzyła mi się Bioderma, ale to dość spory wydatek, a z szukaniem w internecie nie chciało mi się gimnastykować, w sumie po policzeniu za przesyłkę wcale tak dużej różnicy w cenie od tej sklepowej nie było. A Garnier był w sumie podawany jako zamiennik.

I tak pojawił się u mnie różowy maluszek :) Choć nie do końca maluszek, bo ma aż 400 ml. Kupiony w Tesco za 21,99.


piątek, 31 października 2014

Czym maluję się na co dzień

Znowu przerwa w blogowaniu, spowodowana lekkim przytłoczeniem przez pracę, nawet kiedy miałam czas to z racji, że pracuję w domu- po skończeniu pracy nie chciało mi się już siedzieć przed komputerem, ale kajam się i powracam ;)

Dziś chciałam Wam pokazać, czym najczęściej się maluję, jeśli wykonuję makijaż dzienny.
Oto dwa kosmetyki, bez których nie ruszę się z domu:

Korektor Maybelline AFFINITONE, odcień 02 NATURAL

To już kolejne moje opakowanie tego korektora, mój ulubieniec. Zaraz po tym z Healthy Mix z Bourjois, ale ten ma przewagę w cenie zwłaszcza, że staram się go kupować na przecenach. Ogólnie bardzo lubię płynne korektory.
Ładnie się utrzymuje, zasycha do matu, nie roluje, zakrywa sińce pod oczami i zaczerwienienia, z którymi mam największy problem.


sobota, 27 września 2014

Revlon COLORSTAY czyli mój pierwszy podkład

No... Może nie pierwszy, ale pierwszy tak "na poważnie".

Z podkładami moja historia jest krótka, ale burzliwa. Miałam ich kilka, bo przecież każda szanująca się kobieta powinna ;) Ale moje doświadczenia były tylko przykre, głównie ze względu na to chyba, że źle je dobierałam. Nie znam się na tym jednak (a mama charakteryzatorka sic!). Zawsze podkład "czułam" na skórze, miałam nieprzyjemne uczucie na twarzy i wrażenie, że jest potwornie tłusta, wygląda nienaturalnie. Dlatego przez wiele tych lat do poprawy wyglądu używałam tylko korektora, bez którego nie wyjdę na zewnątrz (o mojej podstawowej kolorówce napiszę wkrótce).

Jednak nadszedł czas i osobnik, dzięki któremu to się chyba zmieni!

Mowa o podkładzie Revlon Colorstay 24hrs do cery mieszanej i tłustej. Zakupiłam go trochę z duszą na ramieniu na jakimś gruponie (nie chciałam ryzykować kupując go po standardowej cenie) po recenzji jednej z dziewczyn na youtubie.