piątek, 9 grudnia 2011

Biochemia urody

Moje pierwsze zamówienie z Biochemii Urody. Te wszystkie blogująco- filmujące dziewczyny sprawią, że pójdę z torbami :D


To na pierwszy raz nie szalałam, wzięłam hydrolat oczarowy zachwalany wszędzie :) co z nim dokładnie zrobię jeszcze nie wiem. Na pewno trochę wezmę do maseczki błotnej, którą chyba zaraz sobie przyrządzę, bo ciekawa jestem strasznie.

I olej z kocanki, do OCMu.

Ach czuję się taka...BIO :D

poniedziałek, 28 listopada 2011

TAG: Subiektywny Ranking Przystojniaków

Zasady:
1. Napisz kto Cię otagował.
2. Wymień dziesięciu mężczyzn, których uważasz za najbardziej atrakcyjnych, a swój wybór krótko uzasadnij.
3. Zataguj dziesięć osób i powiadom je o nominacji.
Hmm jako że popularna za bardzo jeszcze nie jestem, to otaguję się na razie sama ;) zawsze miałam na coś takiego ochotę. A że niedawno był temat podobny... ;)
Hmm wybór chyba będzie dość ciężki, tzn mam nadzieję, że nikogo nie pominę... A więc smacznego!

(kolejność przypadkowa!)

1. Ewan McGregor
Te oczy, ten głos...

2. Richard Gere
Tutaj się zdradzę z lekkim pociągiem do starszych panów hehe (nie mylić ze STARYMI...);
wg mnie tak wygląda prawdziwy dżentelmen.

3. Johnny Depp
Nikogo nie zdziwię... Może też trochę mam słabość ze względu na duży udział w uwielbianych przeze mnie filmach Burtona.

4. Ryan Gosling
Właściwie to na razie widziałam z nim dopiero dwa filmy, jednak zdołał mnie do siebie przekonać ;)
5. Robert Downey jr
Aj łobuz.

6. Bruce Willis
Mogę być jego Leeloo!

7. Patrick Dempsey
Dobrze, że wszyscy lekarze tak nie wyglądają, bo byłabym non stop chora! ;)

8. Ed Westwick
Trzeba coś dodawać?

And the one and only... Każda z nas uważa za najprzystojniejszego swego wybranka serca ;) Zdjęcia nie wklejam, bo byście padły, zobaczcie tylko wyżej, co wybiera mój gust! ;)

Hmm przekazuję dalej:
http://kiediska.blogspot.com/
http://nissiax83.blogspot.com/
http://makeupbrock.blogspot.com/
http://madeline305.blogspot.com/

piątek, 4 listopada 2011

Małe nowości

Trochę mnie nie było, ale nie miałam pomysłów na wpisy lub po prostu lenia hehe Jednak Dzień Matki boskiej pieniężnej nastał i zrobiłam małe zakupy.

Zacznę od produktów, które planowałam kupić już jakiś czas i w końcu mi się udało ;)
To podkład z Rimmela i suchy szampon Isany.
Słyszałam i oglądałam z zaciekawieniem informacje o suchych szamponach. Jako, że też nie za bardzo chcę myć włosy często, gdyż henna dosyć szybko się spłukuje i co mycie praktycznie pytają mnie znajomi, czy "znowu eksperymentowałam", postanowiłam nabyć owo cudo. Jednak na pierwszy raz nie chciałam aż tyle inwestować (np Klorane czy Batiste), więc potuptałam do Rossmana. I tam stały chyba trzy rodzaje, jakiś z Syossa (jednak jakoś nie jestem przekonana do produktów z tej linii), coś tam i właśnie ten. Skuszona ceną ok. 10 zł wrzuciłam do koszyka. W domu od razu wypróbowałam na moich dwudniowych, po-pracy, włosach :) I powiem, że jestem całkiem zadowolona z efektu. Co prawda później wyczytałam na wizażu, że jest taki sobie, jednak mam dosyć jasne włosy, więc po wyczesaniu nie było go widać. Jak również znikły ślady nieświeżości :) zapach ma całkiem przyjemny, wydaje sie wydajny, więc na razie na plus.

Podkład. Ogólnie nie jestem fanką czegokolwiek na buzi poza niezbędnym w moim wypadku korektorem. Chociaż ostatnio zdecydowałam się na róż, bez którego trudno mi wyjść z domu, a teraz w dodatku jest coraz zimniej i chciałam w końcu przestać być wiecznie czerwona zimą. Mam już powoli dosyć pytań, czy jestem chora. Jednak nie wiem, czy tego uniknę, bo chyba żaden kosmetyk nie zapewni mi pokrycia na wiecznie cieknącym i czerwonym na mrozie nosie Rudolfa :( Ach ta cera naczynkowa.
Tak się czuję i wyglądam zimą :(
Rimmel MATCH PERFECTION, kolor 100 IVORY, pomogła wybrać mi mama. I póki co jest ok. Dość ładnie kryje, przynajmniej czoła i policzków nie mam jak ruska baba :] Nie mam w sumie porównania z innymi, ale efekt mi sie podoba. Kusił mnie też polecany Bourjois Healthy Mix, ale cena Rimmela na "rozdziewiczenie podkładowe" mnie przekonała (w promocji 29,99zł).

Podczas krążenia na wizażu wpadła mi też w oko odżywka do paznokci z Eveline. Oczywiście czytałam na stronie o tej diamentowej, ale zapomniałam dokładnie jak sie nazywała. Staje przed półką i zonk! są trzy rodzaje :D Owa diamentowa, 8w1 chyba i ta, na którą się zdecydowałam, czyli SOS dla kruchych i łamliwych paznokci, czyli takich, jakie Gosia właśnie postanawia przestać posiadać! Na szczęście i ta miała prawie same ochy i achy. W drodze do kasy wpadł mi jeszcze ciemnofioletowy lakier z wibo. Na razie mam je tylko na nóżkach, bo przecież łapki odżywiam, jednak nie mam zamiaru pokazywać publicznie moich stóp :)


Jak widać pazury przycięte na krótko, poszedł prawie 1mm a u mnie to sporo... Jednak mam nadzieję na duże efekty! Dzisiaj położyłam drugą warstwę. Na razie nic nie mogę powiedzieć poza tym, że ładnie wyglądają, tak błyszczą jak po bezbarwnym lakierze. Czekam!

niedziela, 9 października 2011

Słów kilka o panach

Już jakiś czas temu zastanawiałam się dlaczego faceci wolą obierać się tak:




niż chociażby w ten sposób:



Ja wiem, może i dresy są wygodniejsze, ale błagam, czy czasem nie moglibyście zrobić przyjemności i ubrać coś, co powali nas, kobietki, na kolana? :)













Dla mnie absolutnym No1, co wie już parę osób ;) jest, była i będzie CZARNA KOSZULA. Ale nie jakaś tam przypadkowa, tylko porządna, nie za luźna i dopasowana?




Zaraz na drugim miejscu obstawiam marynarkę (najlepiej tweedową) i golf... W sam raz na randkę w jesienne i zimowe dni! Dla takiego mężczyzny mogłabym chodzić w małej czarnej i szpilkach non stop!







Ja wiem, że takie ciuchy mogą być dla niektórych "strojeniem się", a koledzy powiedzą, że to wygląda "pedalsko". Szczerze? To chyba zrobiliby to tylko z zazdrości i braku odwagi. A dla mnie odwagą jest założenie byle jakich, spranych dżinsów, adidasów (oooj szczerze nie znoszę tego typu obuwia u mężczyzn poza siłownią!) i jakiegoś za luźnego t-shirta.






Łanie ubrany pan łapie się za głowę :)
I tu pojawia się moje kolejne pytanie, na które nie znam odpowiedzi: DLACZEGO FACECI NOSZĄ ZA LUŹNE I ZA DUŻE UBRANIA?! Przecież chłopak szczupły w koszulce XXL wygląda dość komicznie... Jak parolatek. Oczywiście nie mówię też, że każdy ciuch ma przylegać do ciała (chociaż jeśli fajnie zbudowany... to tak trochę czemu nie ;) ). Jednak czasami myślę, że w sklepach z męską odzieżą w ogóle nie istnieją dla niektórych S-ki. Czy takie ciuchy w ogóle się sprzedają?







I kolejna moja prośba: noście trampki! :) Jak to fajnie i niebanalnie wygląda do luźniejszych spodni i koszuli... Ajjj!










Myślę, że można się tak ubrać w każdym sklepie: Cropp, House itp. Przykładem może być mój kuzyn, na co dzień "za dużoubraniowy", którego po wizycie w Diversie, ubranego w koszulę, pod tym t-shirt W DOBRYM ROZMIARZE i fajnych spodniach nie mogłam poznać (niestety tylko po wyjściu z przymierzalni...) nie mogłam poznać! Niedługo święta to może pobawię się w stylistkę ;)

PS. Anonimy też mogą komentować!

sobota, 8 października 2011

Przedstawiam Wam Juliana

Od dwóch i pół roku jeden z niewielu mężczyzn mojego życia. Julian, Kicior, Psikus :) Czyli spełnienie marzeń dla kociary ;)

Aktualnie leży na kolanach/biurku/jednej ręce i skutecznie utrudnia pisanie. Bo zawsze jest najbardziej mizialski, kiedy:
a) trzeba wychodzić
b) kiedy zachciewa mi się do toalety;)
c) kiedy gotuje się woda.
Kiedyś zajmował trochę mniej miejsca:

teraz 5,5 kilogramowe ciałko zajmuje trochę więcej. Ale i tak jestem piękny!

Amator ryb wszelkich w każdej postaci. Trafił mi się kot dość ułożony... Albo ja potrafiłam wychować hehe Jednak nie gryzie, nie drapie (no może raz na tydzień- trzeba robić pozory drapieżnika!), w nocy śpi. Na sumieniu niewiele doniczek i szklanek :)
Aj, jestem królem domu!

czwartek, 22 września 2011

Prosty sos do makaronu (lub ryżu)

Składniki:
- puszka pomidorów (całe, krojone, jakie chcecie- i tak się rozciapają ;) )
- łyżka koncentratu pomidorowego
- jakieś mięsko, tzn. kiełbaska, kabanosy
- cebula, ewentualnie czosnek, jeden ząbek
(- jak ktoś ma mogą też być pieczarki)
- przyprawy: sól, bazylia, curry (ja je daję praktycznie do wszystkiego :D ), papryka słodka mielona, papryka ostra (lub chilli cayenne)- można pominąć, jak ktoś nie lubi pikantnych rzeczy, czosnek granulowany, jeśli nie ma wieżego
- makaron lub ryż, ser żółty

Wykonanie:
Wstawiam makaron/ryż. Cebulkę i kiełbasę pokrojone w kostkę podsmażam, wrzucam czosnek.

Jeśli mam, to daję w tym momencie pokrojone pieczary. Kiedy się lekko zarumienią dodaję pomidory w puszce i tak duszę kilka minut. Potem daję koncentrat i przyprawy. Smaży się to jeszcze chwilę...

W sumie tak długo, aż makaron dojdzie. Ja osobiście najbardziej lubię taki prawie-niedogotowany :)
Na talerzu polewam sosikiem i posypuję serem... Mmm! Jadam często, bo robi się megaszybko a smacznie! :)

wtorek, 20 września 2011

Kolejny efekt nudy

Zainspirowana kilkoma pomysłami, które złączyłam w jeden ;)

Do wykonania tego manikiuru wykorzystałam trzy lakiery:
szary, bazowy, z Paese (dziś już Alkemika), czarny z drobinkami Wibo i turkusowy brokat... kolejny no name, bo moją manią jest odklejanie etykietek... Jakieś skojarzenia? ;)
Chociaż mam mało (jak na razie) doświadczenia z lakierami Paese muszę stwierdzić, że ten jeden bardzo przypadł mi do gustu. Kolory mają dość ciekawe, więc zapewne wkrótce powiększę swoją kolekcję. Jednak jako, że firma ostatnio zmienia nazwę (znowu! ;) ) na razie wolę nie ryzykować, już ostatnio były braki...
Zaczynam od szarego. Potem na niego "french" czarnym. Robię go metodą "gąbeczkową" za pomocą... zwykłej gąbki do podkładu! Wyczaiłam pomysł na moim ukochanym Youtubie i musiałam wypróbować! Nie pamiętam już użytkowniczki, ale jak znajdę, to Wam podam.
Czarny nakładam niezbyt dokładnie, nie będzie i tak tego widać pod brokatem.
Prawda, że całkiem niezły?
Na koniec utwardzacz i gotowe! Zrobiłam też na stopach, dawno nie miałam kompletu.
trochę popaciane skórki, ale ja zawsze czekam, aż resztki odpadną samoistnie ;)
Wróżkowo, kosmicznie, ciekawie, tak myślę :)

Update:
pomysłowa dziewczyna z Youtube to aliczkaa a link do tego konkretnego filmiku jest TUTAJ

wtorek, 13 września 2011

Eksperyment

Ostatnio oglądałam gdzieś sobie "trendy" na zbliżający się czas i spodobały mi się włosy dwukolorowe ;)

Jako że farbuję ostatnio włosy henną, kupiłam dwa kolory- CHNA, czyli co zwykle i MAHOŃ.
Mahoniowe opakowanie z panią cycoliną ;) niestety wyrzuciłam nieopatrznie.

Pierwszą położyłam na wierzchnich włosach, ciemniejszą na reszcie.
Może nie wyszedł superkontrast, ale jednak jest coś innego ;)

Aparat też średnio łapie.
Jednak mi się tam podoba, może jeszcze kiedyś "zaszaleję".

sobota, 10 września 2011

Lakiery na tapecie

Ostatnio udało mi się zapuścić moje godne pożałowania pazury ;) Może dlatego, że w pracy zaczęłam używać rękawiczek...

Dziś naszło mnie na czerwień.

Kolor Real red z Avonu. Stwierdzam, że to najpiękniejsza czerwień, jaką kiedykolwiek miałam i widziałam. Mam już drugą butlę, trzeba się zaopatrzyć w kolejną, bo niestety dość szybko gęstnieje... Ale za ten kolor jestem w stanie mu to wybaczyć ;)

I żeby nie było za mało rażówy:
Kolorki! Róż z Maxfactora,(704 Disco Pink), drugi jakiś no name ;)
Różowy też fenomenalny, jedna warstwa wystarczy! Mam jakąś miniaturkę, ostatnio byłam w drogerii o niego zapytać, ale już go nie ma ;( ale na Allegro chyba nadal dostępny. Trzyma się, jak na mnie, dłuuugo, nie robi się glut, a mam go już jakiś czas, no genialny.

Ja praktycznie zawsze kładę jedną warstwę, na moich miękkich paznokciach dwie się już nie trzymają... A jak traktuję ją różnymi specyfikami w pracy, myję naczynia to już w ogóle porażka. Jednak nie wyobrażam sobie nic na nich nie mieć ;)

poniedziałek, 5 września 2011

Pyszna fasolka po bretońsku

tutaj podane z gołąbkiem mojej jakże utalentowanej kulinarnie mamy, czyli wyzwanie dla układu pokarmowego ;)

Składniki:
- szklana namoczonej fasoli
- 3 duże pomidory
- kiełbasa wg. uznania
- mały kawałek (z)boczku ;)
- papryka
- cebula
- słoiczek koncentratu pomidorowegp
- kostka rosołowa (ja używam Bio- bez chemii!)
- sól, pieprz, majeranek, liścior laurowy (sztuk ~3), papryka ostra mielona, czosnek (świeży albo granulowany- mało)

A tak tworzę:
Fasolę wrzucam do wody, jakieś 2 litry? ;) I gotuję z kostką (kto chce, może pobawić się włoszczyzną, ja miałam lenia). W międzyczasie podsmażam boczek, kiełbasę, dodaję cebulę, potem pokrojone pomidory i paprykę. Potem dodaję koncentrat i przyprawy. Się smaży parę minut... Potem hops do fasoli z bulionem i gotować do konsystencji, która Wam pasuje. Ale im dłużej, tym jest pyszniejsze :)
Ot, cała filozofia, Ameryki chyba nie odkryłam :)


Ale palce (i talerz :D) lizać!

Mój pierwszy haul

Pokażę teraz co ciekawsze rzeczy, które kupiłam w ciągu ostatniego, dłuższego czasu ;)

Mam teraz fazę na kolory, teraz na tapecie jest chyba pomarańczowy, co bardzo pasuje do moich rudych włosów. Po prostu wiewiórka ;)
Wypatrzyłam w New Yorkerze i MUSIAŁAM JĄ MIEĆ!

Z ubrań to stawiam na luz.

pierwsza H&M, druga- mój ukochany Stradivarius.

Naszyjnik z przeceny w Peacocksie skłonił mnie do odwiedzenia sklepu z "orientalnymi" rzeczami i tak powstał komplet (naszyjnik przy pomarańczowej bluzce się prezentuje róznież):


i pasuje w sam raz do "śmierdzącej" skórą torebki ;)
z Allegro, którą już kocham.

I jak to na zwieńczenie udanych zakupów trzeba się porządnie napić

Kolor rządzi!

A już wkrótce mój pierwszy przepis, czyli "łatwe i smaczne gotowanie po studencku" :)