czwartek, 22 września 2011

Prosty sos do makaronu (lub ryżu)

Składniki:
- puszka pomidorów (całe, krojone, jakie chcecie- i tak się rozciapają ;) )
- łyżka koncentratu pomidorowego
- jakieś mięsko, tzn. kiełbaska, kabanosy
- cebula, ewentualnie czosnek, jeden ząbek
(- jak ktoś ma mogą też być pieczarki)
- przyprawy: sól, bazylia, curry (ja je daję praktycznie do wszystkiego :D ), papryka słodka mielona, papryka ostra (lub chilli cayenne)- można pominąć, jak ktoś nie lubi pikantnych rzeczy, czosnek granulowany, jeśli nie ma wieżego
- makaron lub ryż, ser żółty

Wykonanie:
Wstawiam makaron/ryż. Cebulkę i kiełbasę pokrojone w kostkę podsmażam, wrzucam czosnek.

Jeśli mam, to daję w tym momencie pokrojone pieczary. Kiedy się lekko zarumienią dodaję pomidory w puszce i tak duszę kilka minut. Potem daję koncentrat i przyprawy. Smaży się to jeszcze chwilę...

W sumie tak długo, aż makaron dojdzie. Ja osobiście najbardziej lubię taki prawie-niedogotowany :)
Na talerzu polewam sosikiem i posypuję serem... Mmm! Jadam często, bo robi się megaszybko a smacznie! :)

wtorek, 20 września 2011

Kolejny efekt nudy

Zainspirowana kilkoma pomysłami, które złączyłam w jeden ;)

Do wykonania tego manikiuru wykorzystałam trzy lakiery:
szary, bazowy, z Paese (dziś już Alkemika), czarny z drobinkami Wibo i turkusowy brokat... kolejny no name, bo moją manią jest odklejanie etykietek... Jakieś skojarzenia? ;)
Chociaż mam mało (jak na razie) doświadczenia z lakierami Paese muszę stwierdzić, że ten jeden bardzo przypadł mi do gustu. Kolory mają dość ciekawe, więc zapewne wkrótce powiększę swoją kolekcję. Jednak jako, że firma ostatnio zmienia nazwę (znowu! ;) ) na razie wolę nie ryzykować, już ostatnio były braki...
Zaczynam od szarego. Potem na niego "french" czarnym. Robię go metodą "gąbeczkową" za pomocą... zwykłej gąbki do podkładu! Wyczaiłam pomysł na moim ukochanym Youtubie i musiałam wypróbować! Nie pamiętam już użytkowniczki, ale jak znajdę, to Wam podam.
Czarny nakładam niezbyt dokładnie, nie będzie i tak tego widać pod brokatem.
Prawda, że całkiem niezły?
Na koniec utwardzacz i gotowe! Zrobiłam też na stopach, dawno nie miałam kompletu.
trochę popaciane skórki, ale ja zawsze czekam, aż resztki odpadną samoistnie ;)
Wróżkowo, kosmicznie, ciekawie, tak myślę :)

Update:
pomysłowa dziewczyna z Youtube to aliczkaa a link do tego konkretnego filmiku jest TUTAJ

wtorek, 13 września 2011

Eksperyment

Ostatnio oglądałam gdzieś sobie "trendy" na zbliżający się czas i spodobały mi się włosy dwukolorowe ;)

Jako że farbuję ostatnio włosy henną, kupiłam dwa kolory- CHNA, czyli co zwykle i MAHOŃ.
Mahoniowe opakowanie z panią cycoliną ;) niestety wyrzuciłam nieopatrznie.

Pierwszą położyłam na wierzchnich włosach, ciemniejszą na reszcie.
Może nie wyszedł superkontrast, ale jednak jest coś innego ;)

Aparat też średnio łapie.
Jednak mi się tam podoba, może jeszcze kiedyś "zaszaleję".

sobota, 10 września 2011

Lakiery na tapecie

Ostatnio udało mi się zapuścić moje godne pożałowania pazury ;) Może dlatego, że w pracy zaczęłam używać rękawiczek...

Dziś naszło mnie na czerwień.

Kolor Real red z Avonu. Stwierdzam, że to najpiękniejsza czerwień, jaką kiedykolwiek miałam i widziałam. Mam już drugą butlę, trzeba się zaopatrzyć w kolejną, bo niestety dość szybko gęstnieje... Ale za ten kolor jestem w stanie mu to wybaczyć ;)

I żeby nie było za mało rażówy:
Kolorki! Róż z Maxfactora,(704 Disco Pink), drugi jakiś no name ;)
Różowy też fenomenalny, jedna warstwa wystarczy! Mam jakąś miniaturkę, ostatnio byłam w drogerii o niego zapytać, ale już go nie ma ;( ale na Allegro chyba nadal dostępny. Trzyma się, jak na mnie, dłuuugo, nie robi się glut, a mam go już jakiś czas, no genialny.

Ja praktycznie zawsze kładę jedną warstwę, na moich miękkich paznokciach dwie się już nie trzymają... A jak traktuję ją różnymi specyfikami w pracy, myję naczynia to już w ogóle porażka. Jednak nie wyobrażam sobie nic na nich nie mieć ;)

poniedziałek, 5 września 2011

Pyszna fasolka po bretońsku

tutaj podane z gołąbkiem mojej jakże utalentowanej kulinarnie mamy, czyli wyzwanie dla układu pokarmowego ;)

Składniki:
- szklana namoczonej fasoli
- 3 duże pomidory
- kiełbasa wg. uznania
- mały kawałek (z)boczku ;)
- papryka
- cebula
- słoiczek koncentratu pomidorowegp
- kostka rosołowa (ja używam Bio- bez chemii!)
- sól, pieprz, majeranek, liścior laurowy (sztuk ~3), papryka ostra mielona, czosnek (świeży albo granulowany- mało)

A tak tworzę:
Fasolę wrzucam do wody, jakieś 2 litry? ;) I gotuję z kostką (kto chce, może pobawić się włoszczyzną, ja miałam lenia). W międzyczasie podsmażam boczek, kiełbasę, dodaję cebulę, potem pokrojone pomidory i paprykę. Potem dodaję koncentrat i przyprawy. Się smaży parę minut... Potem hops do fasoli z bulionem i gotować do konsystencji, która Wam pasuje. Ale im dłużej, tym jest pyszniejsze :)
Ot, cała filozofia, Ameryki chyba nie odkryłam :)


Ale palce (i talerz :D) lizać!

Mój pierwszy haul

Pokażę teraz co ciekawsze rzeczy, które kupiłam w ciągu ostatniego, dłuższego czasu ;)

Mam teraz fazę na kolory, teraz na tapecie jest chyba pomarańczowy, co bardzo pasuje do moich rudych włosów. Po prostu wiewiórka ;)
Wypatrzyłam w New Yorkerze i MUSIAŁAM JĄ MIEĆ!

Z ubrań to stawiam na luz.

pierwsza H&M, druga- mój ukochany Stradivarius.

Naszyjnik z przeceny w Peacocksie skłonił mnie do odwiedzenia sklepu z "orientalnymi" rzeczami i tak powstał komplet (naszyjnik przy pomarańczowej bluzce się prezentuje róznież):


i pasuje w sam raz do "śmierdzącej" skórą torebki ;)
z Allegro, którą już kocham.

I jak to na zwieńczenie udanych zakupów trzeba się porządnie napić

Kolor rządzi!

A już wkrótce mój pierwszy przepis, czyli "łatwe i smaczne gotowanie po studencku" :)