sobota, 4 lutego 2012

Eyeliner start!

Mimo mojego dość już zaawansowanego "wieku" makijażowego i stopnia zaawansowania nigdy nie nosiłam kresek zrobionych eyelinerem. Bywało, że próbowałam coś tam sobie namalować, ale źle czułam się w takiej kresce, wolałam taką namalowaną kredką, bardziej miękką. Jednak dosyć niedawno miałam okazję wypróbować u przyjaciółki eyeluner żelowy.
Ona posiadała ten z Avonu. Jakoś specjalnie mnie nie zachwycił, ale kreska była dość delikatna no i narysowanie jej było bardzo łatwe (dotychczas próbowałam jedynie płynnych "kreskorobów" ;) ).
moja E posiada kolor "czarny"

Zapragnęłam mieć swój i na początek zdecydowałam się na ten z firmy essence ze względu na cenę i całkiem pozytywne opinie w Internecie.

I generalnie... REWELACJA :D Avonowe "coś" może się przy tym schować. Kreska jest wyraźna, czarna i maluje się (pędzelek dokupiłam) bajecznie.
Już troszkę pociapkany.
Nie mam jeszcze wprawy do malowania równiutkich kresek ale czuję, że szybko się tego nauczę :) Póki co pozwalam sobie na cieńsze kreski, ale ćwiczę!
Nie wiem, czy eyliner szybko wyschnie czy nie, ale w sumie za tę cenę (bodajże 11,99 zł) nie mam co narzekać.
Jedynym minusem jest to, że trzyma się skubany okropnie. Na szczęście mój olejek z OCM go zwyciężył! :)

A w ogóle to zaczął padać śnieg! :) Ale i tak chcę już wiosnę...!

2 komentarze:

  1. uzywam eyelinera od roku, a jeszcze nie mialam okazji testowac w zelu :D chyba najwyzszy czas :D a ogólnie, to swietny blog! :D wpadnij do mnie :* obserwuj, jesli Ci sie blog podoba (: masz twittera? followujemy sie? :D twitter.com/viktoriapoland

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam z Avonu ten eyeliner i niestety nie robi intensywnie czarnych kresek :(

    OdpowiedzUsuń