środa, 4 czerwca 2014

Instrukcja do mojego ulubieńca- Krem rozjaśniający AZELO/BHA Biochemia Urody

 Ostrzegam, notka dłuuuga i dużo zdjęć.

Dziś przyszedł pocztą mój zestaw młodego chemika. Zamówienie złożyłam w piątek wieczorem i myślę, że szybko poszło z przesyłką.


Zestaw zawiera:
- olej tamanu
- olej jojoba
- zagęstnik
- witaminę B3
- kwas salicylowy
- azeloglicynę
- słoiczek biały na krem
- pojemniczek z miarką
- pipetkę
- bagietkę do mieszania
Wszystko, jak zawsze, ładnie, bezpiecznie i czysto zapakowane.




Kremik ucieram akurat dla mojej przyjaciółki, mojego jest jeszcze spoooro.


Do przygotowania użyłam również hydrolatu oczarowego i konserwantu, które już posiadałam.




1. Odlewam 25 ml hydrolatu przy pomocy pipetki i dołączonego słoiczka. Na raty, po 10 i 15 ml. Przelewam go do słoiczka.





2.  Do pojemniczka wlewam olej tamanu i jojoba. Trochę to trwa, przelewam ile się da, tak jak w instrukcji. "Do ostatniej kropli" nigdy mi się nie udało, zawsze coś na ściankach zostaje, ale nie ma to żadnego wpływu i się tym nie przejmuję.




3. Do olejów nalewam teraz zagęstnik. Z nim jest największy problem, mimo pomocy bagietki trzeba sporo odczekać, żeby zebrać wszystko, co da radę. Mieszam potem wszystko- otrzymujemy coś a'la smark Shreka ;)




4. Uroczą mieszankę wlewam do hydrolatu i mieszaaamy! Na początku wygląda, jakby krem się zważył, ale po minucie mamy już ładny budyń. Na tym etapie krem ma najfajniejszą konsystencję, "łycha stoi". Szkoda, że nie ma takiej pod koniec...




5. Dolewam teraz Azeloglicyny. Ona najbardziej rozrzedza krem. Mieszam ponownie do uzyskania gładkiej konsystencji.



6. Teraz kolejno dosypuję i mieszam Witaminę B3 i Kwas salicylowy. Tutaj uważajcie, bo lubią się robić grudki, mieszam dokładnie i szukam ewentualnych.




7. Dodaję 20 kropli zagęstnika i mieszam ok. 10 min. Dłużej nie mogę, bo ręka odpada ;)



Gotowy krem ma dosyć rzadką konsystencję, nie za bardzo nadaje się na podróże, lekko wycieka z tego słoiczka. Musze chyba następnym razem zaopatrzyć się w ten pojemniczek z pompką. Jednak co by nie było, krem ten robi cuda na mojej twarzy i wybaczam mu to.
Robię go już po raz trzeci i za każdym razem krem wygląda tak samo- czyli tak pewnie już ma.

Naklejam etykietkę z datą 6 miesięcy na przód, 24 godziny później krem gotowy! Choć przyznam się, że ostatnio nie wytrzymałam i nałożyłam w ten sam dzień wieczorem. Nic mi nie było ;)



Mam nadzieję, że komuś ten wpis się przyda.

Mazidełko polecam całym sercem każdemu, kto ma problemy z cerą tłustą i mieszaną. Teraz będzie go testować właśnie moja przyjaciółka, podzielę się z Wami za jakiś czas jej relacją!

6 komentarzy:

  1. Czekam na opinie. sama interesują się kremami rozjaśniającymi.a już dawno robiłam zakupy na biochemii, może czas odkurzyć szlaki ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na relację :) choć mam nieco inny typ cery, to z chęcią ją przeczytam !

    OdpowiedzUsuń
  3. nie widzę obserwowanych, a chciałam dodać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczaki, ktoś tam dodał, nie wiem jednak, jak to działa jeszcze...

      Usuń
  4. Bardzo lubię "kręcić" własne kosmetyki. ;)
    Uważaj z kwasem salicylowym latem, może wywoływać przebarwienia słoneczne, a tych bardzo ciężko się pozbyć. Kiedy słońce mocniej świeci warto przerzucić się na kwas migdałowy, on nie ma działania fotouczulającego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm używam na co dzień kremu z filtrem 50, to może pomóc? Nie chciałabym zmieniać kremu, bo boję się ponownego nawrotu paskudztw :(

      Usuń