sobota, 6 września 2014

Nowa farba Garnier OLIA i jak tam moje włosy

Ostatnio znowu porzuciłam hennę na rzecz farby do włosów, ponieważ jednak wolę rozjaśniony kolor.

Padło teraz na Olię z Garniera, która jest bez amoniaku, czyli jakaś zdrowsza alternatywa.

źródło: agitomedia.pl


Dwa miesiące temu padło na odcień 6.43 miodowa miedź. Ale nawet nie mam zdjęć po niej, ponieważ byłam niezadowolona z koloru. Wyszedł ciemny, dość przygaszony, za mało rudy. Spłukał się jednak po czasie z rozjaśnionych wcześniej włosów i dało się przeżyć, jednak odrosty nadal były ciemne.

Postanowiłam więc następnym razem dokupić jeszcze blond (jasny blond 9.0) i wymieszać. Dawno temu zrobiłam tak z L'Orealem i mimo większych zniszczeń z koloru byłam bardzo zadowolona.

Oto wspomniana para:


Tym razem kolor też nie wyszedł tak intensywny, ale jednak lekko rozjaśniony. Znów nie mam zdjęć "tuż po", ale tak kolor wyglądana dzień dzisiejszy, po około dwóch tygodniach od farbowania:


Widać, że końcówki wołają o pomstę, zamierzam je na dniach skrócić jakieś 5 cm, ale serce mi pęka ;)

Kolor spłukał się na odrostach, nie jest to w końcu mocna, amoniakowa farba, która wżera i wyżera kolor na amen. Za to już sam naturalny odrost nie rzuca się tak w oczy.

Aplikacja jest bardzo przyjemna, nie śmierdzi, nie drażni. Zaraz po wyciśnięciu z tubki oba kolory były białopomarańczowe, blond trochę jaśniejszy. Po chwili zaczęły zmieniać się na fioletowo.

Włosy po umyciu były bardzo miłe, a po odżywce jeszcze bardziej. Faktycznie ta farba chyba trochę pielęgnuje.


Zostało mi farby na jeszcze jedno użycie. Ale nie wiem, czy nie zrobię tego później, bo znowu chcę jaśniejsze włosy, wręcz taki miedziany blond. Jednak pewnie nie będą one za bardzo zadowolone  tego pomysłu ;) Kusi mnie Syoss miodowy blond...

Mam jeszcze trochę czasu do namysłu.

Ostatnio znowu zaczęłam me pukle olejować, to może nie wypadną i nie wykruszą się tak od razu :)
Jak myślicie- podcinać je przed czy po koloryzacji? Ja jestem znania, że po, bo wtedy tylko końcówki się zniszczą, a skoro i tak są do utylizacji to co mam do stracenia? ;) Jednak mogę się mylić.

3 komentarze:

  1. mi ta farba potwornie zniszczyła włosy :( na początku wydawała się delikatna, ale po kilku użyciach włosy wypadały mi garściami.

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja miałam kupować farby z tej firmy, teraz to się zastanowię. :)

    to mydełko siarkowe. ja stosuję raz na jakiś czas do twarzy, ale można myć całe ciało. :) producent poleca używać codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja farbowałam 2 razy tą farbą, ale i tak wracam do Syossa.
    Farba i pokrycie wg mnie są bez zastrzeżeń, aczkolwiek u mnie to jest chyba kwestia przyzwyczajenia się do niektórych produktów :)

    OdpowiedzUsuń